czwartek, 18 grudnia 2014

Od Fayetta:(Cd Priama)Skok

Miałem ochotę jeszcze raz rzucić się na basiora choć doskonale wiedziałem ,że tym razem nie poszło by tak łatwo ,w ogóle by nie poszło...
-Affff- przygryzłem wargę się szukając w myśli najlepszej odpowiedzi- tak ,to znaczy nie...
,,Bijesz się jak baba''
Krew mi się zagotowała ze wściekłości.Starałem się opanować ale trochę nie bardzo mi wyszło.Cała ta sytuacja niesamowicie mnie denerwowała.Odkąd wczoraj znikąd pojawiła się Colombiana mam wrażenie ,że coś się zmieniło ale nie wiem co i czy to jest dobra zmiana.
Nie mogę przestać o tym myśleć i chyba się wyłączam bo kawałek czasu znika gdzieś w bezdennej otchłani na dnie mojej pamięci.
-No więc...-zaczyna basior-mówiłeś ,że jest tu jakaś wataha...
-Ja?-pytam robiąc głupią minę -a tak rzeczywiście
Teraz dokładniej przyglądam się obcemu basiorowi.Jest trochę chudy a jego sierść ma dziwny piaskowo-rdzawy odcień.Jego oczy mają intensywnie błękitny kolor, trochę szpeci go blizna przebiegająca przez oko a może właśnie dodaje mu uroku...Nie wiem, nie znam się na tym.W zasadie ,rzadko mam okazję oglądać tu kogokolwiek oprócz Lora.
Wilk przyłapuje mnie na tym ,że się na niego gapie.
-Tooooo- zaczynam zakłopotany - może pójdziesz ze mną?
-Gdzie?
-No do...Alfy?
-Dobra -wyszczerzył zęby w drapieżnym uśmiechu-mam nadzieję że macie tam coś do jedzenia
Potem idziemy razem jeszcze jakiś czas.Prowadzę go drogą w szybkim tempie sprawdzając jego wytrzymałosć.
Wkrótce zmęczeni stajemy na wąskiej kamiennej ścieżce która szerokością porównywalna jest do średniej grubości pnia.Powoli posuwamy się dalej a spod stóp sypią się nam drobne kamienie.
Prawdę mówiąc nie mam już pojęcia gdzie idę.
-Tak jakby-wilk przełyka ślinę -chyba się sobie nie przedstawiliśmy
-Jestem Fayette-odpowiadam niewiele myśląc
-Co to za imię?
-Nie wiem-odpowiadam zakłopotany i się zatrzymuje -możesz mi mówić Cztery
-Priam
I kto tu ma dziwne imię?No dobra tak moje jest dziwniejsze w ogóle nie wiem czy to jest moje imię.
Priam zaczyna dreptać w miejscy ale ja wciąż stoję.Obok nas zieję głęboka ale nie zbyt szeroka przepaść.
-Czemu stoimy?-pyta kręcą się nerwowo parę centymetrów od krawędzi.
Prawdę mówiąc sam nie wiem, po chwili jakaś cześc mojej świadomości odnajduję się w terenie.
-Skacz-mówię i napinam mieśnie.
Wiatr, strach wymieszany z radością i to dziwne uczucie że świat się zatrzymał.A potem uderzam o ziemię po drugiej stronie.
Priam wciąż stoi po drugiej stronie i rozbieganym wzrokiem szuka innej drogi.
Priam? No weź przecież to tylko mała przepaść...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz