Co robiłem na pustkowiu?Nie mogę powiedzieć ,że tylko sobie stałem.Przyczyna mojego pojawienia się tam nie była i nie mogła być oczywista dla sponiewieranej przez mróz wilczycy.
-Powiedzmy ,że ta wiedza nie jest ci potrzebna do szczęścia -wypadło to trochę nie miło więc rozciągając usta w uśmiech dodałem - ważne jest to ,że przeżyłaś
-Taaa- odparła ochrypniętym jednak wyraźnie nieufnym głosem
Do jaskini wpadła zaaferowana czymś Colombiana.Przez chwilę biegała po jaskini jakby czegoś szukając.
-A tej co?-spytała nowa wadera podnosząc głowę-ześwirowała czy jak?
Prawdę mówiąc sam nie miałem pojęcia co też mogło się stać Ianie.Niespokojnie przetrząsała wszystkie posłania dotykała ścian gładziła kamienie na dnie jaskini jakby chciała się upewnić że skała nie zniknie.Wodziłem za nią wzrokiem i czekałem aż wreszcie się zatrzyma.Znudzona czarna wadera zaczęła się denerwować.
-Może trzeba jej pomóc się uspokoić -zaczęła się podnosić z posłania
-Nie radzę..-nie skończyłem bo ta właśnie wstała i natychmiast zatoczyła się i oparła o ścianę
Wreszcie i mnie przestała się podobać ta sytuacja , Colombiana latała jak nakręcona pozostawało tylko czekać aż wlezie na sufit.Kiedy następnym razem przebiegła obok złapałem ją i spojrzałem jej w oczy.Zobaczyłem tam tylko pustkę rozszerzonych ze strachu czy też może pomieszania zmysłów źrenic.
-Co się stało?-spytałem potrząsając półprzytomną waderom
-Mówiłam ześwirowała -wtrąciła czarna wadera z pod ściany
-Przylecieli-wyszeptała Iana i wyśliznęła się z mojego uchwytu
Natychmiast wybiegłem na zewnątrz.Widocznie mieli jakieś powody żeby używać tak paskudnej klątwy aby zwrócić moją uwagę.Byłem tak przejęty ,że nie usłyszałem że dwie wilczyce idą za mną.
Było ich trzech a sądząc po kolorze skrzydeł skrzydeł i poświacie jaka ich otaczała każdy do swojego imienia dodawał jakiś wielce godny poszanowania tytuł.Nic nie mówili ich myśli przedarły się przez moje zapory myślowe.Z natłoku myśli udało mi się wyłowić jasny przekaz.Chcieli dostać tą czarną waderę -Hanze.
Wtedy właśnie obie wadery Iana i Hanza stanęły w wylocie jaskini.
Trzy Anioły ulotniły się szybko jednak miałem pewność ,że szczeniaki wszystko widziały
-Lore co to było?
Nie miałem ochoty robić tego po raz kolejny ale byłem zmuszony ,musiał bym za dużo wyjaśniać
-Zapomnijcie
W powietrzu rozszedł się cichy piskliwy dźwięk.Wadery spojrzały po sobie zdziwione.
-Tak czy inaczej -starałem się silić na normalny ton jakby nic się nie wydarzyło -witaj w watasze Hanzo
Hanza?Colombiana?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz